Informacje
Mój pies jest niezwykłym stworzeniem. Bywa że się złości i jest uparty mimo to kocha mnie nad życie, widzę to za każdym razem gdy muszę wyjechać a on momentalnie smutnieje. Nie zostaje sam w domu, na do towarzystwa drugiego pisaka moje mamy kota i dwie siostry, do tego mieszka na wsi jednak staje się smutny i markotny. Gdy wracam nie daje mi spokoju przez długi czas skacząc koło mnie i popiskując. Dowiaduje się od rodziny ze gdy mnie nie ma jest smutny, nie wychodzi na dwór nie chce się bawić i nic jeść, jednak gdybym zabrała go ze sobą miąłby wiele trudniej, tęskniłby za większą ilością ludzi i zwierzaków, nie tylko za mną jedną. Psiak wabi się Gito, wiem dziwne imię ale starałam się by jak najbardziej do niego pasowało, i można powiedzieć pasuje jak ulał. Do tego jest malutki, dorosłemu człowiekowi nie dosięga nawet do kolana, tchórz z niego ogromny. Zwykłam mawiać że to mój zaczepno obronny piesek, najpierw zaczepia a później go bronić trzeba. Mam z nim tylko jeden problem, dokładnie nie z nim a z tym jak mam się zachować. Niedługo będę musiał się wyprowadzić, rodzinka zostaje na swoim miejscu tylko ja wyjeżdżam i przez długi czas nie będę mogła ich odwiedzać. Powstaje problem zabrać małego ze sobą czy zostawić na wsi? Nie wiem co zrobić, bardzo bym chciała by był ze mną, jednak czy nie lepiej jak będzie tęsknił tylko za mną a nie za całą reszta? Nie chciałabym żeby się czuł źle w nowym miejscu. Nie wiem co mam zrobić.